Baczewski we Lwowie - historia, nalewki i restauracja

15 października 2019

Trudno jednoznacznie stwierdzić, co sprawiło, że Lwów stał się miastem, jakim znamy go dzisiaj. Ale wiemy, że z jednej legendy rodzą się zwykle następne. Dlatego nie ma w tym nic dziwnego, że sława Lwowa przyciągnęła Baczewskiego i dała początek nowej niezwykłej historii – historii o jednej z najlepszych destylarni wódek na świecie.

Pierwszą fabrykę otwarto w Wybranówce, miejscowości położonej około 40 km od Lwowa, skąd przeniosła się do Zniesienia, a więc na ówczesne przedmieście stolicy Galicji. Samo miejsce zaczęło jak magnes przyciągać także innych producentów wódek i wkrótce stało się swego rodzaju spirytusowym “zagłębiem”. Właściciel interesu, pan Baczeles, pochodzący z wołoskiego rodu, który przed wiekami osiedlił się w Polsce, po sukcesie firmy zmienił nazwisko na Baczewski. Baczewscy posługiwali się herbem Sas i oprócz znakomitej parenteli mieli także smykałkę do interesu. Pojawienie się na etykiecie dwugłowego czarnego orła w 1810 roku, za panowania Franciszka I i otrzymanie tytułu dostawcy cesarsko-królewskiego dworu uczyniło z Baczewskiego jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na ówczesnym rynku alkoholi w Cesarstwie Austrii. Także liczne nagrody międzynarodowe otwierały drogę do serc koneserów w Europie i w końcu na całym świecie. Tajemnica sukcesu tkwiła między innymi w sposobie destylacji, która sprawiała, że nalewki Baczewskiego były dużo bardziej klarowne, czyste i wyraziste w smaku niż produkty oferowane przez konkurencję. Wkrótce, aby wyróżnić się jeszcze bardziej na tle innych gorzelni, Baczewscy zaczęli na szeroką skalę eksportować likiery w kryształowych karafkach, co okazało się strzałem w dziesiątkę i wielkim marketingowym sukcesem. Po pierwszej wojnie światowej firma dzierżyła niekwestionowane pierwsze miejsce wśród producentów napojów spirytusowych w Polsce, a słowo “Baczewski” stało się nawet synonimem wódki. Lwowska fabryka została zbombardowana przez lotnictwo niemieckie w pierwszych dniach wojny we wrześniu 1939, potem zabudowania zrównali z ziemią sowieci. Mimo bezlitosnej historii marka Baczewski nadal i z powodzeniem kontynuuje swoją działalność w spółce z Altvaser jako ALTVATER GESSLER - J.A. BACZEWSKI.

W charakterystycznych butelkach Baczewski powrócił także do polskich sklepów. Oprócz tradycyjnej Monopolowej mamy do wyboru wódkę o smaku orzechowym, jeżynówkę, pomarańczówkę, morelówkę, piołunówkę, wiśniówkę, a nawet whisky - wszystkie na podstawie oryginalnej przedwojennej receptury. Poza tym jest jeszcze charakterystyczny Ovovit. Jak wskazuje sama nazwa, otrzymuje się go ze świeżych żółtek mieszanych ze świeżym mlekiem, aż do uzyskania jednolitej konsystencji, a to wszystko w nucie wanilii i specjalnych przypraw, rzecz jasna na spirytusie. Przed wojną uwielbiano raczyć się lodami z polewą z Ovovitu lub kawą z jego dodatkiem.

Choć obecnie siedziba Baczewskiego mieści się w Wiedniu, to we Lwowie działa słynna restauracja. Od chwili ponownego otwarcia cieszy się dużą popularnością, co bardzo często wiąże się z koniecznością oczekiwania, aby móc dostać się do wewnątrz. Na pewno jest to miejsce warte odwiedzenia.

Jeżeli chcesz zacząć dzień od fortepianowego recitalu przy suto zastawionym stole, koniecznie wstąp na śniadanie do Baczewskiego. Zakładając, że będziesz mieć szczęście, dostaniesz stolik bez konieczności stania w długiej kolejce. Wówczas na pewno zechcesz wrócić tu w południe, by rozkoszować się wolno płynącym czasem na zielonym, ukwieconym patio i w towarzystwie grającej na żywo orkiestry lub tylko śpiewających ptaków. Zaś wieczorami zapach oranżerii miesza się tu z przyjemnym aromatem brandy i dymkiem z flambé, którego podaniu towarzyszy pełny, niemal teatralny ceremoniał, obliczony na dramatyzm i wywołanie oklasków gości. Nie ma w tym jednak niczego z taniego efekciarstwa. Nasze danie wjeżdża uroczyście, w oprawie płomieni, dumnie podlewane przez znającego swój fach szefa kuchni lub maitre d’hôte.

Kiedy będziemy wybierać dla siebie coś z karty, warto zwrócić uwagę na pozycje, których zamówienie nie od razu przyszłoby nam do głowy, a jednak są bardzo cenioną wśród gości specjalnością lokalu. Weźmy na przykład sałatki, jak ta z buraka, albo pierogi. Bardzo możliwe, że te bądź co bądź - przyznajmy - sztampowe potrawy w menu okażą się jednymi z najlepiej przyrządzonych, z jakimi mieliśmy do czynienia w życiu. Zawodu nie sprawią nam też foie gras czy kaczka. A jeżeli pragniesz zaszaleć, zapytaj kelnera o sekretne menu. Ogólnie jest tu duży wybór, przekrój dań z kuchni polskiej, ukraińskiej czy żydowskiej.

Obecność tłumu gości z wielu różnych krajów, mieszanina kultur i języków, pozwolą nam zakosztować także kosmopolityzmu tego miejsca, swoistego high life, który okaże się znakomitym dodatkiem do potraw.

Do Baczewskiego warto wstąpić nawet bez okazji, ale tym bardziej można tam zorganizować specjalne wydarzenie. Przy wspomnianych już likierach znakomicie uda się spotkanie rodzinne, biznesowe, a także - romantyczny wieczór.

Pozostaje wspomnieć jeszcze o cenach. Wymienianie ile kosztują poszczególne dania, byłoby na pewno w złym guście, ale warto chyba mieć jakieś ogólne pojęcie o tym, z jakim budżetem musimy się liczyć, zanim wejdziemy do restauracji. Nie są to sumy bardzo wygórowane, biorąc pod uwagę specjalność i kultowość miejsca. Wystarczy powiedzieć, że planując pełny obiad dla dwóch osób, w którym znajdzie się przystawka, główne danie i deser i napoje, możemy się zmieścić w przedziale od 50 do 80 euro.

Wizyta u Baczewskiego w szczycie sezonu prawie na pewno będzie wiązała się z koniecznością uprzedniej rezerwacji lub oczekiwania w kolejce, czasem naprawdę długiej. Ale warto, bo miejsce jest niezwykłe w swej nietuzinkowej atmosferze owianej historią.

  • baczewski
  • lwowbaczewski
  • wodki
  • likiery
  • lwowskietrunki
  • alkohollwow
  • alkoholwelwowie
  • wodkalwowska
  • baczewskilwow
  • nalewki